Bracia Freitag trafiają w gusty Szwajcarów torbami rowerowymi

Zwykła torba „kurierska” dla rowerzystów wykonana z brezentowych plandek ciężarówek stała się takim przebojem, że bracia Freitag z Zurychu uważają, że są szwajcarskimi odpowiednikami założycieli Apple.

istockphoto Freitag Skup Plandek

fot. iStockphoto/Thinkstock

Nie zaczynaliśmy w garażu, ale w szopie na tyłach domu ? powiedział 42-letni Markus Freitag; to tam on i teraz 41-letni brat Daniel robili zabawki, jakich nie dostali w dzieciństwie od swoich rodziców pod choinkę. Trzy dziesięciolecia później bracia prowadzą sklepy pod własnym nazwiskiem od Nowego Jorku po Tokio.

Oprócz sklepu będącego wizytówką firmy skleconego z 17 kontenerów frachtowych w modnej części Zurychu – Zürich West, bracia Freitag mają dziewięć sklepów, między innymi na Prince Street na Dolnym Manhattanie, w regionie Ginza w Tokio, w Berlinie, Wiedniu i Davos, gdzie odbywa się co roku Światowe Forum Ekonomiczne. Ich torby, choć popularne na ulicach Zurychu i wśród szwajcarskich ludzi biznesu, nie znalazły się w ofercie drogich produktów włoskiego domu mody Prada, czy francuskiego producenta laminowanych torebek Louisa Vuitton.

Wychowani przez dbających o środowisko rodziców bracia nie celują w rynek detaliczny dla bogatych. Sami byli zapalonymi rowerzystami, którzy na pomysł własnego biznesu wpadli oglądając ciężarówki z plandekami mijające ich mieszkanie. Szukali czegoś funkcjonalnego i wodoodpornego i pierwsze torby dla studentów i rowerzystów wykroili z resztek plandek.

Roland Bruemmer, znajomy braci i właściciel sklepu Dings przy głównej stacji kolejowej w Zurychu, jako pierwszy sprzedawał 20 lat temu charakterystyczne torby rowerowe. Nie sądził, że kolorowe, wodoodporne torby wykonane z brezentu, starych pasów bezpieczeństwa i dętek rowerowych przetrwają tyle lat.

– To było ekscytujące, ale nigdy nawet nie przyszło nam do głowy, że przetrwa tyle lat ? powiedział Bruemmer.

Bracia ? malarz i grafik ? sprzedali w zeszłym roku 300 tysięcy toreb i akcesoriów, o 15 procent więcej niż w 2010 roku i ponad dwukrotnie więcej niż 140 tysięcy toreb pięć lat temu.

– Przez rynek przewinęło się w ciągu 20 lat wiele marek i produktów, ale Freitag był jedną z tych marek, które przetrwały ? powiedział Bruemmer. ? Ludzie nie zastanawiają się, czy to jest modne, po prostu wiedzą, że to dobry produkt. Ten produkt nigdy się nie zestarzeje.

Firma zatrudniająca ponad 130 pracowników, projektuje, wytwarza i wprowadza na rynek różne produkty ? od pokrowców na iPady, portmonetek i portfeli, po najlepiej sprzedające się charakterystyczne torby rowerowe. W 2003 roku muzeum sztuki nowoczesnej w Nowym Jorku dodało torbę braci do swojej kolekcji.

Firma Freitag nie jest notowana na szwajcarskiej giełdzie, choć dla firmy, której torby nosili fani Bruce?a Springsteena podczas lipcowego koncertu w Zurychu, debiut jest możliwy.

– Kto wie, może pewnego dnia ? powiedział Daniel Freitag podczas wystawy ?Out of the Bag? odbywającej się w muzeum projektu w Zurychu. ? Nigdy nie mieliśmy tego w planach. Jesteśmy rodzinną firmą i podoba nam się, że możemy być ze sobą szczerzy i nie mamy udziałowców, którzy mówiliby nam, co mamy robić.

Choć firma może się rozwijać, największym problemem nie są finanse. Zdaniem braci, to znalezienie wystarczającej ilości używanego brezentu, zwłaszcza w wyjątkowych kolorach i wzorach.

To zadanie spoczywa na czterech pracownikach w Zurychu odpowiedzialnych za szukanie plandek w całej Europie. Popyt na produkt jest taki, że przy braku rzeczywistej konkurencji, firma zużywa rocznie około 390 ton brezentu.

Kiedy już plandeka pojawia się w fabryce w Zurychu w podmiejskiej dzielnicy Oerlikon jest prana w deszczówce zbieranej w podziemnym zbiorniku pompowanej następnie do pralki, potem jest suszona i fotografowana. W końcu trafia na warsztat, gdzie krawiec decyduje o projekcie torby. Resztki ulegają recyklingowi.

Torba „kurierska” kosztuje od 190 franków (192 dolarów) do 398 franków, a osłona na iPhone?a kosztuje 60 franków. Produkty z najnowszej kolekcji firmy ?Reference? to bardziej eleganckie, jednokolorowe torebki i torby na ramię, których cena wynosi od 440 do 690 franków.

– Mamy pomysły na dalszy rozwój, ale podoba nam się efekt zaskoczenia, jaki stosuje Apple, ogłaszając jakąś nowość na kilka dni przed jej wprowadzeniem ? powiedział Daniel Freitag. ? Chcemy informować, kiedy mamy już pewność, że produkt jest gotowy.

Największa inwestycja firmy wyniosła 2 300 franków przeznaczonych na przemysłową maszynę do szycia. Później bracia pożyczyli od rodziców 20 tysięcy franków na rozwój firmy. Dwukrotnie też dostali pożyczkę bankową na sfinansowanie sklepu w Zurychu i wyposażenie nowej fabryki w Oerlikon.

Zyski zawsze są inwestowane, ponieważ bracia starają się w miarę możliwości unikać zewnętrznego finansowania.

– Nasza firma to nasz Rolls-Royce ? powiedział Markus Freitag. ? Wszystko ponownie inwestujemy, ponieważ chcemy się rozwijać z własnych środków. To też ambicja projektanta, gdzie produkt jest najważniejszy, a jeśli coś zostanie, dobrze jest wykorzystać to z pożytkiem.

źródło – Onet.pl
Comments Are Closed